Polish (Poland)English (United Kingdom)

Moja hodowla

Wszystko zaczęło się od małej ilustrowanej książeczki o kotach, którą dostałam od babci, gdy miałam osiem lat. Urzekły mnie w niej białe, długowłose koty z niebieskimi oczami i ciemnymi znaczeniami na łapkach i ogonie, opisane jako „koty khmerskie/ birmańskie”. Jako dziecko zapamiętałam wtedy tylko tą pierwszą nazwę. Upłynęła ponad dekada zanim po raz pierwszy zobaczyłam kota o takim wyglądzie na wystawie kotów rasowych w Łodzi. „Święta Birma” – głosił napis na wystawowej klatce, a ja już wiedziałam, że właśnie znalazłam swojego „khmera”.
Pierwszym świętym kotem birmańskim w moim domu był rudy kocur, któremu nadałam imię Aslan. Długie, śnieżnobiałe futro, złota maska i znaczenia oraz wielkie szafirowe oczy sprawiały, że był on spełnieniem moich marzeń i od jego imienia powstała nazwa hodowli: Aslan’s Bliss. Niestety, choroba, która dopadła Aslana, nie pozwoliła mi długo cieszyć się jego towarzystwem. W dniu, w którym przekroczył on Tęczowy Most, miał zaledwie roczek i pięć dni. W Polsce ogłoszono akurat Światowy Dzień Kota.
Pogrążona w rozpaczy zaczęłam poszukiwania rudego birmana i być może za sprawą przypadku (a może jednak opatrzności?) znalazłam ogłoszenie w internecie o dorosłym rudasku do adopcji. Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście: był to braciszek mojego Aslana! Rudy (to imię do niego przylgnęło), który zamieszkał ze mną w dwa miesiące po śmierci swojego brata, nie był kotem jednak hodowlanym i do dziś wiedzie spokojny żywot szczęśliwego kastrata.
Tymczasem hodowla musiała się zacząć; uwierzyłam, że zostałam „skazana” na birmy i „wybrana” przez birmy, kiedy w antykwariacie znalazłam prawie nowy egzemplarz mojej pierwszej książki o kotach, dawno już zniszczonej przez czas. Nareszcie mogłam się upewnić, że dla jej autora „khmer” i „birma” to ta sama rasa i jeszcze w tym samym roku, w którym pożegnałam Aslana, a powitałam Rudego, dołączył do nas Arash, kocur seal point z lubelskiej hodowli Winni*PL. Od razu podbił serca domowników i sędziów felinologicznych uzyskując na kocich wystawach doskonałe wyniki. W wieku dwóch lat i dziewięciu miesięcy ukończył zbieranie certyfikatów do najwyższego tytułu – Europa Champion (obecnie przekształconego na tytuł Supreme Champion). Tym samym został pierwszym w Polsce birmanem z tytułem Supreme Champion oraz pierwszym tak wysoko utytułowanym kotem birmańskim z polskim przydomkiem hodowlanym.
W roku 2008 do hodowli dołączyła kotka birmańska o umaszczeniu czarny szylkret pręgowany (seal tortie tabby): S*Birmastans Maritza. Jej przodkowie wywodzą się z najlepszych linii szwedzko-fińskich, podobnie jak przodkowie kolejnej kotki hodowlanej przywiezionej również ze Szwecji: S*Glitter’s Xeena w kolorze seal point.
Arash, Maritza i Xeena dały początek hodowli Aslan’s Bliss i wraz z Rudym, Namaste oraz nowym pokoleniem birm z moim przydomkiem przypominają mi codziennie, że marzenia się spełniają.